To twoja wina

Jak już kiedyś pisałam, jestem córką osoby zaginionej, która nie wraca do domu już tyle czasu, że wkrótce będzie mogła zostać oficjalnie uznana za zmarłą. To dość zabawne – sąd się zbiera i decyduje, że ktoś nie żyje. Jasne, że 10 lat niedawania znaku swojej egzystencji może stanowić jakieś przesłanki do takiej decyzji, ale nadal cały proces brzmi jak scena z jakiejś farsy. Dziwnie usłyszeć, że uznaje się twojego ojca za zmarłego, nawet jeśli dla ciebie jest martwy już od dawna.

10 lat to także mnóstwo czasu, żeby się do czegoś przyzwyczaić, a nawet zapomnieć, jak wyglądał poprzedni stan rzeczy. Oczywiście pierwsze miesiące, może nawet lata, są bardzo ciężkie. Przechodzi się przez te wszystkie fazy: zaprzeczenia, złości, negocjacji, rozpaczy. Cierpienie jest potężne i ciężko jest je przepracować w zdrowy sposób – to znaczy taki, który nie jest destrukcyjny ani dla nas, ani dla naszego otoczenia. Kiedy życie daje nam w kość, oczekujemy jakiejś nagrody pocieszenia, jakiegoś happy endu. Uważamy, że w zamian za to, co przeszliśmy, należy nam się porządne odbicie od dna. I nie boimy się zdecydowanym ruchem po to sięgnąć.

Zaginięcie mojego ojca w pewnym momencie stało się dla mnie swego rodzaju kartą przetargową. Nie mówiłam tego ludziom przy byle okazji; mówiłam wtedy, kiedy chciałam uzyskać konkretną reakcję: a to pokazać komuś, że jego problemy są malutkie, a to zaimponować głębią moich nietypowych jak na nastolatkę przeżyć wewnętrznych i zewnętrznych, a to wywołać współczucie. Moje wyznanie było czymś, co zamykało ludziom usta, kiedy tego potrzebowałam. Kiedyś wygrałam konkurs literacki. Pokonałam wiele zdolnych osób, ale nie sądzę, żebym była od nich o wiele lepsza warsztatowo – po prostu zagrałam w tekście doświadczeniami, których inne dzieciaki nie miały. Świadomie zmanipulowałam jury w nagrodzenie poszkodowanego. Bo przecież mi się to należało bardziej niż osobom z pełnych rodzin. Bo oni nie przeżyli tego co ja. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, jak błędne i pokrętne było to rozumowanie.

XXI wiek to złote czasy dla psychoterapeutów. Wszyscy mamy źle w głowach. Wszyscy mamy problemy z zaufaniem, wszyscy jesteśmy niegotowi na związek, wszyscy cierpimy. I wszystkich o to obwiniamy, tylko nie samych siebie. Ja też tak robiłam. Winę za swoje nieogarnięcie w relacjach z ludźmi zrzucałam na chłopaków, którzy nie zakochali się we mnie tak mocno, jak ja w nich. O swoje przekonanie, że każdy prędzej czy później sprawi mi zawód, obwiniłam ojca. Moja niska samoocena była winą mojej mamy, a wyboistą ścieżkę edukacji zawdzięczałam beznadziejnemu systemowi.

Oczywiście są rzeczy, na które nie mamy wpływu. Nie ma sensu nie spać w nocy, gdy w pracy przekroczysz termin, bo ktoś nie dostarczył ci materiałów na czas. Nie ma sensu biczować się i szukać w sobie winy i frajerskich cech, kiedy ktoś cię zdradzi czy oszuka. Problem pojawia się wtedy, kiedy na pełnym luzie robisz głupoty i całą odpowiedzialność zrzucasz na “ciężkie warunki domowe”. Nie umiesz sobie ułożyć życia uczuciowego? To wszystko wina twojego eks, który był gorszy od Hitlera i Stalina razem wziętych i wywrócił ci flaki na lewą stronę. Jesteś chamem? To przez rodziców, bo cię nie przytulali w dzieciństwie. Łatwo nam to przychodzi i – co gorsza – jest łatwo akceptowane przez otoczenie. Ile razy słyszałam, że ktoś “może i zachowuje się jak skończony burak, ale trzeba mu wybaczyć, bo nie ma w życiu lekko”. Newsflash: NIKT nie ma w życiu lekko. Dlaczego to akurat w twoją stronę inni mają skinąć głową ze zrozumieniem i nie zadawać żadnych pytań? Co jest w tobie takiego wyjątkowego, co takiego strasznego przeżyłeś?

Kiedyś myślałam, że zaginięcie rodzica to poważna sprawa. Teraz wiem, że mnie i moją rodzinę mogło spotkać miliard gorszych rzeczy. Wiecie, co pomaga na takie taplanie się w błotku powagi własnych problemów? Praca w komisji stypendialnej. Kiedy czytałam wnioski o zapomogi losowe, pisane przez osoby wychowywane przez schorowanych dziadków albo samotnego, umierającego na raka rodzica, czy też osoby, które straciły w powodzi wszystko co miały, to uświadomiłam sobie, jak wielką jestem szczęściarą. Jakkolwiek to zabrzmi, przydarzyła mi się chyba najlepsza ze złych rzeczy.

Każdy z nas dźwiga na stelażu plecak pełen gówna. Jedni są w stanie iść z nim w miarę prosto, drudzy padają pod jego ciężarem po pięciu minutach, ale wszyscy się z nim zmagamy. Myślę, że dorastanie zaczyna się w momencie, w którym ten plecak próbujesz po prostu nosić, zamiast co chwilę ściągać, otwierać i wcierać jego zawartość w twarze kolejnych napotkanych osób.

Oczywiście każdy ma swój okres rekonwalescencji ze złych rzeczy, które go spotykają. Ja rekomenduję dość szczodre, symboliczne 9 miesięcy. Jeśli nie jesteś w stanie się pozbierać w czasie, w którym z niczego mógłby powstać zupełnie nowy człowiek, to znaczy, że jest z tobą fatalnie. Nie umiesz tego dokonać samodzielnie? Spoko. Masz kogo poprosić o pomoc – nawet jeśli nie masz przyjaciół, możesz przecież zapisać się do psychologa. Zrób to. Zrób cokolwiek. Wszystko będzie lepsze od siedzenia i powtarzania, jaki jesteś pokrzywdzony przez los.

about Written by:

Matka Boska Gejowska. Strzelam na zmianę gafy i coelhizmy.

  • http://blog.nietrzeba.pl/ Jakub Nietrzeba

    Good read, daje cztery gwiazdki.

  • http://about.me/mnewiak Michał Newiak

    Podziwiam, gratuluję (?), że zrozumiałaś, że potrafisz się “przyznać”, że wykorzystywałaś swoją sytuację do uzyskiwania konkretnej reakcji. Mój ojciec popełnił samobójstwo, osiem lat temu (więc jak miałem 20 lat) i o ile chyba nie nie używam swojej historii do tworzenia efektu “wow”, to chyba wciąż czuję, że życie mnie skopało bardziej niż innych. Często czuję się jak kupa, która ma gorzej. Owszem wiem, że każdy ma swój koniec świata.

    Chyba próbuję przez to powiedzieć, że rozumiem.
    Taki pogmatwany ja.

  • 100sukienek

    jest godzina 1:40 i właśnie skończyłam czytać ten tekst. nawet nie wiedząc o tym zaginięciu, wiedziałam, że jesteś niesamowitą osobą. cieszę się, że mogę Cię czasem wyciągnąć na gorącą czekoladę :)) uściski!

    • http://czydziesciczy.pl Olcia

      Cała przyjemność po mojej stronie, wspaniale być wyciąganą na gorącą czekoladę! :D a z Tobą to już w ogóle magia :)

      • 100sukienek

        :*

  • http://withlove.pl/ Justyna Sekuła

    Trafiłam tu pierwszy raz. Zostaję!

    • http://czydziesciczy.pl Olcia

      Bardzo mi miło! Witam w moich skromnych progach :)

      • http://www.wyrwanezkontekstu.pl/ Joanna Pachla

        i ja. ścisk.

  • Ewe

    bardzo dobry tekst. choruję na nerwicę lękową od lat i też wykorzystywałam to jako kartę przetargową. pewnie do dziś trochę wykorzystuję. pewnie nie da się tak od razu z tym skończyć, ale sama świadomość tego jest już ogromnym krokiem naprzód. powodzenia wszystkim.

    • http://czydziesciczy.pl Olcia

      Ewe, bardzo mi przykro. Ta choroba dotknęła moją przyjaciółkę, więc coś tam o niej wiem, choć oczywiście ekspert ze mnie żaden. Nawet sobie nie wyobrażam, jak ciężko musi Wam być. Pozdrawiam ciepło, życzę dużo siły i radości :)

      • Ewe

        z dobrą pomocą psychologiczną (trwającą latami) i farmaceutyczną jest całkiem nieźle. nawet znośnie. dlatego wszystkim, którzy się zastanawiają nad pójściem po pomoc mówię, to czego mnie nauczono – to właśnie siła, a nie słabość przyznać się do własnych problemów. pozdrowienia i również wszystkiego dobrego.

  • http://pixeloza.re/ Pixel

    Piękne. Czasem odnoszę wrażenie, że zbyt późno wziąłem odpowiedzialność za swój plecak. Dziś już z nim biegam. Również zostaję ;)

  • Emilia

    Jak jaa lubię takie metafory “plecak pełen gówna” :)

  • http://balakier-style.pl/ Krystyna Bałakier

    To piękne i bardzo prawdziwe. Dobrze, że o tym piszesz. Pozdrawiam.

  • http://www.narratorka.pl/ Narratorka

    Dobrze piszesz. Sama na psychologii uczyłam się o tym jak przeszłość ma wpływ na nasza teraźniejszość. I ma. Ogromną. Większą niż można przypuszczać. Ale nie tak wielką żeby nie można było jej zaradzić i wziąć się w garść. Bardzo bardzo inspirujący post! Dziękuję.

  • http://abakercja.blogspot.com Ania Abakercja

    strasznie mnie irytuje takie wręcz “chwalenie się” swoim nieszczęściem. mówienie o nim, jakby był to jakiś sukces i powód do dumy. tak, że czasami aż mam ochotę kogoś przeprosić za to, że nie spotkała mnie taka krzywda jak jego. i niewiele brakuje, żebym zaczęła się czuć gorsza (!) bo nie dotknęła mnie jakaś tragedia.

    • http://www.littlebithate.pl/ Michał Zieliński

      w tej paranoji jest pewna logika nad którą można by się zastanowić. Poczucie winy, że masz lepiej od tych, których spotkało coś złego

      • http://www.katem-oka.pl/ Michał Wójtowicz

        każdą osobę, która próbuje we mnie coś takiego wywołać (podświadomie, lub celowo) mam ochotę walnąć w twarz.

  • ktosmusi.blogspot.com

    Jesteś nastolatką? like serious?
    łał również jestem pierwszy raz i również będę wracał, super styl – tak trzymaj.

    • http://czydziesciczy.pl Olcia

      Mam dwadzieścia czy lata :D

  • http://supermanki.pl/ Supermanki

    Fajny tekst. Chociaż od jakiegoś czasu czyjeś “plecaki pełne gówna” nie robią na mnie wrażenia, bo chodzi o to, żeby dążyć samemu lub z czyjąś pomocą (często profesjonalną) do tego, żeby w głowie się poukłało i żeby uświadomić sobie, że przyszłość jest w naszych rękach, a przeszłość jest tylko w naszej głowie.

  • http://thoughtsblender.com Thoughts Blender

    Uświadomienie sobie jak wiele zależy od samego siebie jest prawdziwym początkiem tego etapu, który nazywa się wzięciem odpowiedzialności za swoje życie. Zadziwiające, jak wiele osób nigdy nie osiąga tego progu. To oni najbardziej u kresu swych dni czują się niespełnieni. Ale to pewnie przez to, że tak ciężkie życie mieli…
    Dzięki za szczerość. To bardzo dobry tekst.

  • Szara Wiewiórka

    Nieczęsto tak mam, że czytam jakiś tekst i myślę ‘sama prawda, świetnie ujęte’. To drugi Twój wpis, który czytam i drugi Twój tekst, przy którym tak właśnie pomyślałam. Czeka mnie chyba bezsenna noc. Pozdrawiam!

  • Kalutka

    Pewnie nie tylko mnie, ale pociesza mnie, gdy wiem, ze inni tez nie maja lekko. Gdy dowiaduje sie wlasnie o takich ludzkich tragediach to moge wtedy popatrzec na swoje problemy z wiekszej perspektywy, jakby z zewnatrz. Czesto wtedy dochodze do wniosku, ze na swiecie jest tyle powaznych problemow i strasznych sytuacji, w ktorych ludzie sobie radza, ze ja tez musze znalezc rozwiazanie i dac rade! Szacun za wyznanie z poczatku wpisu i za refleksje, ktore wzbogacily Ciebie i ktorymi sie dzielisz :)

  • http://www.potworywozkowe.pl/ Paulina Rybak

    Jesteś niesamowita, dzięki!

  • http://www.zapetlone.pl/ Zapętlona

    Mocne, ale potrzebne. Dzięki za ten tekst!

  • Ewa Witczak

    Zaimponowalas mi swoją dojrzałością. Świetny tekst. Pozdrawiam

  • http://point.co.pl/ Point

    Trafiłem tutaj przez przypadek, ale wiem, że warto zostać.
    Samym tekstem ujęłaś dobrze temat i problem.

  • http://magdanazimno.be/ magda na zimno

    Brawo.

  • http://www.wgkreski.blogspot.com Kresca

    Witam, piękny blog!

  • http://www.littlebithate.pl/ Michał Zieliński

    Ludzie, którzy zasłaniają się problemami do niczego w życiu nie dochodzą, bo nie potrafią rozpocząć nowego rozdziału, tylko wciąż rozpamiętują przyszłość. A tworzenie sobie wytłumaczeń kojących wyrzuty sumienia, dlaczego czegoś nie robimy, albo nie potrafimy – przy równoczesnym obwinianiu za to czynników zewnętrznych, to nasza gatunkowa przypadłość

  • http://margerytkowo.blogspot.com/ Margerytka

    Boleśnie prawdziwe to co piszesz…
    Zmusza do zastanowienia.
    Trafiłam tu po raz pierwszy ale wiem, że jeszcze nieraz wrócę :)

  • Paulina Pięta – paPRyczka

    Niech Twoja postawa będzie przykładem dla innych. Dobrze powiedziane, że każdy ma swój plecak gówna, tylko ważne, żeby nie opróżnać plecaka na innych. Ewentualnie na siebie, zwymmiotować potem i iść dalej. Plecak może znów się zapełni, a może trochę mniej :)

  • Agnieszka Kaluga

    Konkurs Blog Roku to jednak błogosławieństwo. Zawsze trafię na jakąś perełkę.

  • Anna Chrzczonowska

    Trafione w samo sedno! “Wszystko będzie lepsze od siedzenia i powtarzania, jaki jesteś pokrzywdzony przez los.” TAK!

  • https://slowemkadrowane.wordpress.com Słowem kadrowane

    Brawo. Zostaję ;)

  • Pingback: ()